Szanowni Państwo,
Pragniemy się Wam pochwalić naszym pierwszym i nie ostatnim
wywiadem, który ukazał się w lipcowym wydaniu Gazety JASNET.
Zapraszamy do lektury.
Marzenie to wyobrażenie naszych celów, oczekiwań i dążeń, rozmyślanie o czymś przyjemnym, snucie planów na przyszłość, a co zdaje się najważniejsze: urzeczywistnianie czegoś upragnionego. Są marzenia duże i małe, a każdy z nas stara się je codziennie realizować.
Czasem marzenia mają wymiar bardzo prosty – wręcz podstawowy np. swój własny kąt. Również wielu mieszkańców Jastrzębia i pobliskich okolic pragnie spełnić swój podstawowy sen o własnym lokum, inwestując oszczędności swojego życia w stworzenie dla siebie wymarzonej przestrzeni życiowej.
Tak, każdy z nas marzy o swoich „własnych czterech kątach” – tej egzystencjonalnej podstawie dającej każdemu z nas poczucie bezpieczeństwa. O tym jak do tego doprowadzić, pokonując po drodze gąszcz życiowych przeciwności, a przede wszystkim swój własny lęk przed finansowymi następstwami tej życiowej decyzji, mówi Michał Łomozik – menadżer firmy I.F.I – Integrator Finansowo Inwestycyjny.
Jak oceniłby Pan sytuację rynku nieruchomości w Polsce?
Odwiedzając duże miasta można zaobserwować nowo wznoszone budynki: bloki mieszkalne czy domy szeregowe –generalnie firmy deweloperskie działają aktywnie, więc i podaż na rynku jest duża. W mniejszych miastach nie zauważamy już takiej aktywności – trzeba liczyć na istniejące zasoby lub budowę domu systemem gospodarczym. Jeśli są już jakieś inicjatywy deweloperskie to często cena za lokal przewyższa zdolności finansowe lokalnej społeczności.
Gdzie umieściłby Pan w tej rzeczywistości Jastrzębie i jego okolice?
Jastrzębie to specyficzne miasto – podstawowy i jedyny zasób lokalów mieszkalnych to nasze bloki, które doskonale znamy i w których większość z nas się wychowywała. Nie są budowane nowe budynki wielorodzinne do których można nabyć prawo własności. Od pewnego czasu jednak obserwujemy wzmożoną aktywność w zakresie budowy domów jednorodzinnych. Przykładowo na rynku żorskim stale powstają nowe nieruchomości.
Co jest fundamentem Państwa firmy?
Nasza Firma prowadzi działalność w trzech przenikających się dziedzinach: finanse – głównie kredyty hipoteczne, pośrednictwo w obrocie nieruchomościami, budownictwo – projektowanie oraz budowa domów.
Fundamentem sprawnej i profesjonalnej działalności, w tych dziedzinach, jest zatrudnienie kierunkowo wykształconych, doświadczonych specjalistów. Podkreślam słowo zatrudnienie – w naszej firmie nie ma innych form zatrudnienia niż umowa o pracę – dzięki temu tworzymy zespół zorientowany wokół celów strategicznych firmy.
Doradcy ds. kredytów to osoby które pracowały w bankach. Najkrótszy stażem pracownik ma 5 letnie, a pozostali 9 i 11 letnie doświadczenie w bankowości. Przy obsłudze kredytów hipotecznych, nie korzystamy z zewnętrznych firm pośredniczących. Od wielu lat mamy podpisane umowy bezpośrednio z bankami dzięki czemu mamy niezbędne narzędzia, żeby na miejscu ocenić możliwości kredytowe klienta, efektem jest krótszy proces decyzyjny, wypracowane procedury i katalog odstępstw od standardowych procedur czyli rzeczywiście zrealizujemy sprawy nietypowe. W zakresie projektowania i budownictwa w siedzibie firmy pracuje codziennie osoba z uprawnieniami budowlanymi – inżynier budownictwa.
Nad bezpieczeństwem obrotu nieruchomościami czuwają dwaj licencjonowani pośrednicy, a na rynku pracują agenci nieruchomości, którzy dzięki stworzonym warunkom pracy nie są skoncentrowani tylko i wyłącznie na szybkiej, pozbawionej wsparcia dla klienta sprzedaży. W każdej z dziedzin mamy spore doświadczenie, a to wartość nadrzędna – jak przejechane kilometry u kierowcy.
Taka struktura pozwala dobrze organizować pracę całości firmy i kontrolować jakość. To jest właśnie fundament dla dobrej i profesjonalnej obsługi.
Ten autorski „know how” sprawił, że zostaliście jednym z liderów lokalnego rynku nieruchomości. Ale czy to wszystkie zalety, które doprowadziły Was na szczyt?
Nie patrzę w tych kategoriach. Nie rywalizujemy z innymi firmami. Mamy swoją wizję rozwoju wraz ze standardami pracy na dzisiaj i na przyszłość – jesteśmy na etapie przygotowywaniu i wdrażania nowego produktu w branży budowlanej.
Na pewno wyróżniamy się nieszablonowym podejściem do pracy i rozwoju. Dzieje się tak dlatego, że realizujemy trudne i nietypowe sprawy. Jako jedyni najpierw finansowaliśmy nabywanie nieruchomości, a później wprowadziliśmy produkt pt. pośrednictwo w obrocie nieruchomości. Ma to duże znaczenie ponieważ pozytywny finał wielu transakcji zależy od ich kredytowania. Jako pierwsi wśród firm o charakterze biura nieruchomości wprowadziliśmy usługę projektowania, remontowania i budownictwa, a jako jedyni nie zlecamy ich na zewnątrz tylko realizujemy przez naszą kadrę. Nasi klienci w jednym czasie, przy jednym stole rozmawiają z pośrednikiem w obrocie nieruchomościami, bankowcem i budowlańcem.
Właśnie, dobrze że wspomniał Pan o klientach. Wielu z nich podkreśla niespotykany w innych firmach z Państwa branży charakter działań. Co mają na myśli?
W naszej firmie przykładowo są już klienci, którzy zapragnęli wybudować dom. Najpierw przedyskutowali ten pomysł ze specjalistami, następnie kupili za naszym pośrednictwem działkę, zaprojektowali dom, sfinansowali budowę kredytem hipotecznym, obserwowali jak on się budował, a na koniec sprzedaliśmy ich mieszkanie, w którym dotychczas mieszkali. W zasadzie ten proces ująłem w jednym zdaniu ale proszę mi wierzyć już każdy jeden etap z osobna jest skomplikowaną transakcją, a co dopiero całość.
Integrator Finansowo-Inwestycyjny skąd taka nazwa?
Przez długi czas używaliśmy naszego skrótu I.F.I. – od pewnego czasu jednak kładziemy nacisk na pełną nazwę – właśnie dlatego, w jednym miejscu Integrujemy Finanse i Inwestycje naszych klientów w zakresie rynku budowlano-mieszkaniowego.
Jak długo trwało zbudowanie, tak przenikającej się w różnych dziedzinach, struktury?
W obecnej strukturze i formie prawnej działamy 5 rok, początki idei i pierwszych działań sięgają 2002 roku.
Słyszałem stwierdzenie, że jastrzębski rynek nieruchomości jest wyjątkowy, a klienci bardziej wymagający.
Może tak bym go nie określił. Jastrzębski rynek jest specyficzny – przenika się generacja osób, które przyjechały do Jastrzębia wraz z początkiem działalności kopalń (obecnie to najczęściej emerytowani pracownicy kopalń) z nowym pokoleniem – ich dziećmi.
Mamy nowe pokolenie z nowymi potrzebami, a zasób mieszkaniowy pozostał taki sam. Wbrew pozorom z tego problemu rodzi się szansa – środki, które można uzyskać ze sprzedaży mieszkania, to dobry wkład w budowę domu – nazywam go optymalnym domem, skrojonym na miarę finansów i potrzeb np. sam mieszkam z żoną i dzieckiem w domu o powierzchni 80 mkw, a wychowywałem się w jastrzębskim M4 o pow. 55 mkw z rodzicami i dwójką rodzeństwa. Zamiana M4 nawet na mały domek wolnostojący to rozwój osobisty, ale i pozytywne zmiany rynkowe.
Taka koncepcja rozwiązuje problem rynku: właściciele mieszkań decydują się na budowę i w końcowym jej etapie dofinansują inwestycję sprzedając mieszkania. Dzięki temu powstaje nowe budownictwo i zwiększa się podaż mieszkań.
Oczywiście wiąże się to z decyzjami o wielkiej odpowiedzialności – synchronizacją działań tak aby każda ze stron na czas mogła wprowadzać się do swojego lokum. Ważne przede wszystkim jest by starczyło środków na wszystkie wydatki – np. budowa to inwestycja rozłożona w czasie na kilkanaście miesięcy.
Klienci słusznie mają prawo wymagać od osób prowadzących ich sprawy aby te wszystkie skomplikowane działania miały pomyślny koniec, dlatego przed doradcami istnieje wielka odpowiedzialność sprostania tym wymaganiom.
Zasadniczym pytaniem jest jak przykładowy Kowalski z Jastrzębia może sobie pozwolić na zakup własnej nieruchomości?
Każda sytuacja jest inna, dlatego bardzo dużą wagę przykładamy do pierwszych rozmów z klientami – poświęcamy na nie dużo czasu, a nasze doradztwo nic nie kosztuje.
Dlatego też czytelników, którzy są zainteresowani odpowiedzią na to pytanie, zapraszam na niezobowiązujące spotkanie. Koncentrujemy się na rozsądnym doradztwie – analizujemy rzeczywiste potrzeby klienta. Nie realizujemy sprzedaży za wszelką cenę. Bardzo często klienci wiedzą, co chcą osiągnąć, ale próbują to osiągnąć złymi narzędziami, bądź zwyczajnie nie wiedzą jak się do tego zabrać. Trudno się dziwić bo nigdy tego nie robili i ich to przeraża – jesteśmy do dyspozycji w takich sytuacjach.
Jak w te realia wpisują się młodzi jastrzębianie?
Wielu młodych jastrzębian korzysta z dobrodziejstwa naszej ziemi – węgla. Praca w kopalni jest ciężka, ale kopalniom wiele zawdzięczamy. Takie osoby mają większe możliwości finansowe, a co za tym idzie szersze możliwości wyboru. Wiele młodych małżeństw, szczególnie tych, gdzie dwie osoby uzyskują dochody kupuje mieszkanie z góry wiedząc, że to tylko etap na drodze do własnego domu.
Powszechnie więc wiadomo, że największy lęk budzą kwestie finansowe. Ludzie boją się zaciągać kredyty, przeraża ich wizja tworzenia dalszej przyszłości z wysokim obciążeniem konta bankowego. Jak Pańska firma wychodzi im naprzeciw?
Nikt nie lubi się zadłużać i każdy klient, z którym rozmawiam, od razu zastrzega, że spłaci go najszybciej jak się da – to dobre założenie, ale też nazbyt optymistyczne. Poza tym w naszej mentalności funkcjonuje zawstydzenie, kiedy mówimy o zaciąganiu kredytu. Mniej dotyczy to osób młodych wkraczających w dorosłe życie. Rzeczywistość na nas to wymusza.
Przede wszystkim w rozmowach z klientami staramy się pomagać patrzeć trzeźwo i realnie na życie. Każdy z nas ma przecież swoje rodziny, wie ile kosztuje utrzymanie, życie i jakie nieoczekiwane wydatki mogą nas spotkać. Dlatego planując my podpowiadamy, aby patrzeć przyziemnie, realnie i zdążać w ten sposób do optymistycznych celów.
Przestrzegamy przed nadmiernym zadłużaniem się.
Ponadto, współpracujemy z 10 bankami. Na miejscu porównujemy konkretne oferty po to by wybrać najkorzystniejszą dla naszego klienta. Co więcej, zawsze podkreślamy klientom, że oferty i symulacje to jedno, a drugie to podtrzymanie ich w decyzji kredytowej. Prywatnie uważam, że każdy doradca finansowy rekomendując innej osobie dane rozwiązanie powinien być przekonany, że takie samo poleciłby sobie. Gdyby tak było wielu klientów mogłoby mieć lepsze rozwiązania finansowe i mniejsze troski. Ale to już kwestia mentalności doradców – dla nas najważniejsze jest dobro naszego klienta, bo to jego dalsze życie świadczy o trafności naszych porad.
wywiad w pliku PDF